bella

Bella” Lisa Samson

Opo­wieść o jed­nym, nie­zwy­kłym dniu w Nowym Jorku, w któ­rym pokrzy­żo­wały się losy dwojga ludzi: Niny – kel­nerki, która posta­na­wia usu­nąć nie­pla­no­waną ciążę, i Jose – nie­gdyś mię­dzy­na­ro­do­wej sławy pił­ka­rza, który pra­cuje jako kucharz, w restau­ra­cji brata. Tych dwoje połą­czo­nych jedy­nie miej­scem pracy ludzi, dostrzega w sobie coś, co spra­wia, że otwie­rają się przed sobą. W ciągu jed­nego dnia nie tylko sta­wiają czoła swo­jej prze­szło­ści i lękom teraź­niej­szo­ści, ale też podej­mują decy­zje, które już na zawsze odmie­nią ich życie…

Ame­ry­kań­sko – mek­sy­kań­ski film i jego bele­try­za­cja, to inspi­ro­wana praw­dziwą histo­rią pro­sta, acz­kol­wiek nie­zwy­kle poru­sza­jąca opo­wieść o miłość do życia i rado­ści z niej pły­ną­cej. Mimo nie­wielu odnie­sień do samego Boga, wyraź­nie czuć jego zewsząd ema­nu­jącą obecność.

W życiu pry­wat­nym odtwórcy głów­nej roli, Edu­arda Veráste­guia, lau­re­ata nagrody „Naj­lep­szy aktor” na Mię­dzy­na­ro­do­wym Festi­walu Fil­mów Kato­lic­kich w Rzy­mie w 2010 r., doszło do rady­kal­nej zmiany. Od popu­lar­nego aktora wystę­pu­ją­cego w tele­no­we­lach, z wygod­nym i bez­pro­ble­mo­wym życiem – do gor­li­wego kato­lika, który sza­nuje war­to­ści chrze­ści­jań­skie i rodzinne. Te, które teraz przed­sta­wia w swo­ich filmach.

Film „Bella” zdo­był, pośród wielu innych, nagrodę „People’s Cho­ice Award” na Mię­dzy­na­ro­do­wym Festi­walu Fil­mo­wym w Toronto.

Joanna Grab­ska

youcato

YOUCAT

Kate­chizm Kościoła Kato­lic­kiego każdy z nas miał w dło­niach albo przy­naj­mniej wie jak wygląda. I to chyba pierw­sze wra­że­nie – prze­pastny, bogaty w treść nie­bie­ski tom – znie­chęca do bliż­szego zazna­jo­mie­nia się z jego zawartością.

YOUCAT to nic innego jak próba wyj­ścia mło­dzieży naprze­ciw, Kate­chizm Kościoła Kato­lic­kiego w przy­stęp­nej for­mie pyta­nie – odpo­wiedź, opa­trzony komen­ta­rzami, cyta­tami, ilu­stra­cjami. Infan­tylne, try­wialne, mało wymagające…być może, ale w myśl przy­sło­wia „lep­szy rydz niż nic” gra wydaje się być warta świeczki. Każdy z nas prze­brnął w swoim życiu przez okres bajek i zabaw­nych wier­szy­ków, by potem się­gnąć po coraz bar­dziej wyma­ga­jące pozy­cje. Czemu nie zasto­so­wać tej metody w przy­swa­ja­niu wie­dzy o kościele i wie­rze? W efek­cie koń­co­wym może się bowiem oka­zać, że nawet naj­mniej wyma­ga­jący czy­tel­nik, znaj­dzie się w punk­cie, w któ­rym będzie chciał dowie­dzieć się wię­cej, wyjść poza reli­gijne przed­szkole, a stam­tąd już tylko krok do wspo­mnia­nej na początku nie­bie­skiej księgi.

P.S. Każdy, kto jest już w posia­da­niu pierw­szego pol­skiego wyda­nia YOUCAT powi­nien zaj­rzeć na stronę wydaw­nic­twa, gdzie czeka już gotowa errata:

http://www.edycja.pl/dokumenty/aktualnosci/wydarzenia/oswiadczenie-komisji-wychowania-katolickiego-kep

Joanna Grab­ska

pogubieni w wartościach

Pogubieni w wartościach. Obraz współczesnej religijności” Ks. Andrzej Zwoliński

Pyta­nia o sens życia, o jego cel i wła­ściwą treść są nie do unik­nię­cia. Rodzą się na samym dnie naszej egzystencji…

Współ­cze­sny czło­wiek pogu­biony w wartościach…

Zabie­gany w tro­sce o rze­czy małe, posępny i nie­spo­kojny o opi­nie i sądy. Zde­ner­wo­wany i nie­do­stępny. Uparty jak osioł w swo­ich kapry­śnych wybo­rach…

Nie­opa­no­wany nawet wobec tych, któ­rzy go kochają, bo „takie czasy”, bo zmę­cze­nie, prze­pra­co­wa­nie i „taki już jestem”…

Ty, który nigdy nikogo naprawdę nie kocha­łeś, oprócz sie­bie… Czyim obra­zem jesteś, kogo sobą przed­sta­wiasz, który kie­ru­nek drogi wska­zu­jesz innym? — pyta autor, inspi­ru­jąc bogac­twem przy­kła­dów, aneg­dot, cyta­tów. Szybko przy­wy­kamy do spę­ta­nych rąk, powią­za­nych nóg, zatka­nych ust, zale­pio­nych oczu…

Jak długo jesz­cze będziesz zniewolony?

krzysztofowicz 7 sposobów na rozplątanie

7 sposobów na rozplątanie życia – grzechy główne dziś” o. Jacek Krzysztofowicz OP

Książka o. Jacka Krzysz­to­fo­wi­cza pod tytu­łem „7 spo­so­bów na roz­plą­ta­nie życia – grze­chy główne dziś” pozwala nam zro­zu­mieć istotę grze­chów głów­nych. Nie raz się zapo­mina o nich, lub dopiero przy­po­mi­nają się nam w trak­cie robie­nia rachunku sumie­nia. Mowa tu o pysze, chci­wo­ści, nie­czy­sto­ści, zazdro­ści, nie­umiar­ko­wa­niu w jedze­niu i piciu, gnie­wie i leni­stwie.
Gdzie dokład­nie zaczyna się grzech, taki jak na przy­kład „chci­wość”? Ojciec Jacek pisze w swo­jej książce tak: „Rzadko trak­tu­jemy jako grzech takie zja­wi­ska jak nie­wy­wią­zy­wa­nie się ze zobo­wią­zań wobec pra­cow­ni­ków czy pod­wy­ko­naw­ców, wpro­wa­dza­nie innych w błąd pod­czas zała­twia­nia inte­re­sów, […]. A to też są grze­chy. Prze­waż­nie cięż­kie. Na ogół znaj­du­jemy w takich sytu­acjach dzie­siątki naj­róż­niej­szych wytłu­ma­czeń, spro­wa­dza­ją­cych się do prze­ko­na­nia, że prze­cież „mi się to należy”, ale czy nie naj­prost­szym i nie naj­praw­dziw­szym z nich jest zwy­czajna chci­wość?”
„Zado­wo­le­nie z tego, co posia­dam, jest pra­wie zawsze zwią­zane z tym, co mają inni ludzie.” O. Krzysz­to­fo­wicz daje nam w tej książce bar­dzo dużo przy­kła­dów takich „codzien­nych” grze­chów. Myślimy, że skoro się mówi o grze­chach głów­nych, to są one grze­chami naj­więk­szymi ze wszyst­kich, jed­nak nie zawsze wszystko musi być od razu grze­chem. Zazdrość na przy­kład, sama w sobie nie musi być zła, ponie­waż: „Miarą wiel­ko­ści grze­chu, miarą tego, czy grzech jest ciężki czy lekki, jest krzywda, jaką wyrzą­dzamy innym”. Ta zazdrość może być rów­nież dobra. Przy­kład takiej zazdro­ści daje o. Jacek „Moi dziad­ko­wie zazdro­ścili wykształ­ce­nia innym, bo sami bar­dzo wcze­śnie musieli zakoń­czyć edu­ka­cję, dla­tego posta­no­wili wykształ­cić swoje dzieci – moich rodzi­ców. Gdyby nie ta zazdrość sprzed kil­ku­dzie­się­ciu lat, praw­do­po­dob­nie nie pisał­bym dzi­siaj tych słów. To są wła­śnie dobre owoce zazdro­ści”. W tym samym roz­dziale poka­zuje rów­nież, kiedy “zazdrość” zmie­nia się w grzech.

W książce odnaj­du­jemy wiele przy­kła­dów zacho­wań, które mogą być roz­pa­try­wane jako jeden z grze­chów głów­nych, a także wska­zówki co robić, gdy ów grzech już popełnimy.

O. Krzysz­to­fo­wicz posłu­guje się bar­dzo pro­stym języ­kiem, dzięki czemu książkę czyta się łatwo, mimo powagi poru­sza­nego tematu. Myślę, że jest to dobrą lek­tura dla mło­dzieży, ale nie tylko! Każdy może dowie­dzieć się z niej wielu wiele cie­ka­wych fak­tów, które poma­gają w „rachunku sumie­nia” przed spowiedzią.

POLECAM!
Clau­dia Bielecka

knabit

O odwadze” O. Leon Knabit

Na swoim blogu, w rubryce „O mnie”, napi­sał tak: „Pan Bóg jest dow­cipny, każdy się prze­kona, bo stwo­rzył żyrafę i ojca Leona”. Ojciec Leon Kna­bit — szczu­pły, obda­rzony jasnym, pogod­nym spoj­rze­niem Bene­dyk­tyn z Tyńca, znany nam jest przede wszyst­kim ze szkla­nego ekranu. Autor kil­ku­na­stu publi­ka­cji, w tym wyda­nej w 2005 roku nie­wiel­kiej książki „O odwa­dze”. Książka ta ma formę dia­logu pro­wa­dzo­nego mię­dzy Woj­cie­chem Bono­wi­czem — poetą, publi­cy­stą, dzien­ni­ka­rzem i ojcem Leonem. Jest zabawna, dow­cipna a przy tym bar­dzo praw­dziwa.
Gdy książka tra­fiła w moje ręce, spoj­rza­łam na okładkę i pomy­śla­łam: „Odwaga? Ale do czego?” Odpo­wiedź zna­la­złam następ­nego wie­czoru, szybko śle­dząc wzro­kiem kolejne linijki. Jaka odwaga? Odwaga do szcze­ro­ści wobec innych, ale przede wszyst­kim wobec sie­bie. Odwaga do prawdy, ale tylko w połą­cze­niu z miło­ścią, też do samego sie­bie, co cza­sem naj­trud­niej­sze. Odwaga do pły­nię­cia pod prąd.

Ojciec Leon przy­wo­łuje wła­sne doświad­cze­nia, opo­wiada o swoim dzie­ciń­stwie, o życiu zakon­nika, a także o spo­tka­nych ludziach. O naszych lękach, o boha­ter­stwie w codzien­no­ści, o lek­cjach pokory, które musimy odro­bić i o poczu­ciu wła­snej war­to­ści, które nie może zapo­mi­nać o praw­dzie. Cza­sem bole­snej praw­dzie. Czy­tamy też o „smaku odwagi”, o tym, że życie wiarą to stałe prze­kra­cza­nie sie­bie, i że każdy, jeśli tylko dokład­nie zaj­rzy w głąb sie­bie, zoba­czy tam ukryte, cza­sem bar­dzo głę­boko „zapasy odwagi”.
Roz­mowa jest prze­tkana humo­rem i opty­mi­zmem, a do tego ma cudowną wła­ści­wość uno­sze­nia duszy. Może dla­tego, że ojciec Leon z upo­rem powta­rza, w co też trudno nam wie­rzyć, naj­bar­dziej patrząc na innych, że każdy z nas „jest gość”.

Co zosta­nie we mnie po prze­czy­ta­niu „O odwa­dze”? Rada ojca Leona, którą mogła­bym przy­wie­sić na drzwiach i czy­tać trzy razy przed każ­dym wyj­ściem z domu: „Nie porów­nuj się z ludźmi. Bo albo będziesz uwa­żał się za lep­szego od nich — i to będzie pycha, albo gor­szego — i wtedy będziesz smutny.”

Na ostat­niej stro­nie czeka na nas zastrzyk ener­gii, nadziei i wła­śnie odwagi. Ojciec Leon opo­wiada o roz­mo­wie, która miała miej­sce dawno, dawno temu:

Podobno kie­dyś odbył się taki dia­log mię­dzy czło­wie­kiem a Jezu­sem.
– O, gdy­bym wie­dział, że zwy­ciężę!
–No to co?
–To bym wytrwał
–A więc– ze Mną zwyciężysz.

Agata Stu­dziń­ska

slyszycie

Słyszycie?” Maciej Braun CR

Ks. Maciej Braun, zmar­twych­wsta­niec, pro­po­nuje nam kolejny raz spoj­rzeć na Słowo Boże i wysłu­chać je w inter­pre­ta­cji współ­cze­snego czło­wieka. Sam, doświad­czony pracą redak­cyjną w kato­lic­kim radio, misjami w Afryce, pracą z mło­dzieżą stu­dencką w Wied­niu, jest wyczu­lony na słowo, które powinno brzmieć współ­cze­śnie, zro­zu­miale i poru­szać gru­bo­skórną zwy­kle duszę nowo­cze­snych ludzi. Stara się jed­nak w niczym nie stra­cić mocy Słowa, które prze­ka­zał nam Bóg. I to jest naj­więk­sza war­tość jego reflek­sji i zadumy. Oby została wysłuchana.”

ks. Andrzej Zwoliński

dewocja

Dewocja Dobra czy zła pobożność” Ks. Andrzej Zwoliński

Książka poru­sza wyjąt­kowo aktu­alny pro­blem. Z jed­nej strony nikt nie chciałby być posą­dzony o dewo­cję, a z dru­giej tak łatwo wpaść w jej sidła. Łatwo bowiem kry­ty­ko­wać moralne zacho­wa­nia innych i sta­wiać sie­bie za wzór godny naśla­do­wa­nia, gorzej jest ze zmianą wła­snego wnętrza…

Dewo­cja krzy­czy: Miche­let wycho­dzi z Kościoła!
Prawda. Dewo­cja tylko tego nie postrze­gła,
Że za kościo­łem czło­wiek o ratu­nek woła,
Że kona – że, ażeby krew go nie ubie­gła,
To ornat drze się w pasy i zwią­zuje rany.
A fary­ze­usz mimo to idzie zadumany…

tolle.pl

homoseksualista

Homoseksualista w Kościele” Tomasz Terlikowski

Książka jest ape­lem o wier­ność naucza­niu Kościoła, a także wezwa­niem do prze­miany życia. Ta prze­miana ma ozna­czać więk­szą odwagę nie­sie­nia pomocy oso­bom homo­sek­su­al­nym w ich walce z pro­ble­mami.
Kościół nie odrzuca i nie potę­pia homo­sek­su­ali­stów, chce nato­miast wska­zać oso­bom homo­sek­su­al­nym, co ozna­cza godne, dobre życie. U pod­staw chrze­ści­jań­stwa leży bowiem nie tyle zgor­sze­nie grze­chem, ile podziw, zdu­mie­nie wobec god­no­ści i war­to­ści osoby ludz­kiej.
Czło­wiek zawsze może powró­cić do Boga. Rolą Kościoła jest wciąż do tej fun­da­men­tal­nej prawdy powra­cać (…), gło­sząc prawdę o grze­chu i wycią­ga­jąc rękę do grzesznika.

tolle.pl

okaplanstwie_badeni

O kapłaństwie, celibacie i małżeństwie z rozsądku” Joachim Badeni

Jak żyć w celi­ba­cie, ksiądz i kobieta, ubó­stwo zakon­nika, istota powo­ła­nia kapłań­skiego – to nie­które wątki książki.
97-letni domi­ni­ka­nin w spo­sób nie­zwy­kle szczery, a nie­kiedy także z ogrom­nym poczu­ciem humoru, dzieli się swo­imi spo­strze­że­niami na różné tematy zwią­zane z kapłań­skim losem. Mówi o pięk­nie powo­ła­nia ale nie waha się wspo­mnieć o zagra­ża­ją­cej życiu kapłań­skiemu ruty­nie, czy­nią­cej z duchow­nego „mecha­nicz­nego sza­fa­rza sakra­men­tów”. Defi­niu­jąc wyzwa­nia jakie stają dziś przed pol­skimi semi­na­riami duchow­nymi prze­strze­gam jed­no­cze­śnie, by uni­kały skraj­no­ści: dewo­cji lub tylko spe­ku­la­cji naukowych.

Wiele miej­sca poświę­cono w roz­mo­wie kwe­stii celi­batu, rela­cji ksiądz – kobieta oraz ludz­kiej sek­su­al­no­ści. „Wydaje mi się, że naj­trud­niej­szą rze­czą w życiu kapłana jest brak kobiety” — wyznaje otwar­cie o. Badeni. Jed­no­cze­śnie jed­nak radzi w jaki spo­sób można prze­żyć kapłań­skie życie w czy­stość – jak to ujmuje zakon­nik – „prze­mie­nia­jąc sek­su­al­ność na życie”.

ekai.pl

ucho-igielne-braun

Ucho igielne” Maciej Braun CR

Książka (…) jest próbą odpo­wie­dzi na pyta­nie: <> To co ude­rza natych­miast, kiedy zaczyna się pochła­niać tekst, to ‚nie­kle­chow­ski’ język, mnó­stwo przy­kła­dów i humor wyle­wa­jący się poza okładki książki. Oso­bi­ście nie spo­tka­łem książki, która mówi­łaby o życiu sakra­men­tal­nym w tak przy­stępny spo­sób. Ojciec Maciej zwraca uwagę na rze­czy, o któ­rych się nie mówi na kate­che­zie i na kazaniach.

Wydaje mi się, że książkę można prze­czy­tać jedym tchem i żało­wać, że nie ma moż­li­wo­ści zaczerp­nię­cia dru­giego. Po prze­czy­ta­niu jej można zoba­czyć wię­cej, a przede wszyst­kim zro­zu­mieć, że przez owocne prze­ży­wa­nie sakra­men­tów nasze życie staje się pięk­niej­sze, święt­sze, staje się ósmym sakramentem-sakramentem nor­mal­no­ści dnia codziennego.”

Rafał Szym­ko­wiak OFM Cap

Strona 1 z 212