Zespół muzyczny Przystań

k3_

Zespół muzyczny jest stałą, nie­odzowną czę­ścią Przy­stani i od początku jej ist­nie­nia uświe­tlą swą oprawą muzyczną conie­dzielną Eucha­ry­stię o godzi­nie 19:00. I choć skład z bie­giem lat ist­nie­nia Przy­stani wie­lo­krot­nie się zmie­niał, zawsze kilka sta­łych osób two­rzy trzon zespo­łowy i śpiewa oraz gra Bogu regularnie.

W 2oo9 roku zespół wygrał kon­kurs pio­senki „Psa­lite Deo” w Kętach. Rok póź­niej nagrał płytę pod tytu­łem „Ty Światłość”.

Kto­kol­wiek chciałby pośpie­wać z nami Bogu nie­chaj się czuje ser­decz­nie zapro­szony! Próby odby­wają się w każdą nie­dzielę o godzi­nie 17:00 w dużej sali w Emaus.

Pierwsza Płyta „Przystani”

plyta-okladka-280

Kiedy cich­nie gwar — krótka histo­ria powsta­nia pierw­szej płyty Przystani

Kiedy po raz pierw­szy usły­sza­łam o moż­li­wo­ści wyjazdu zespołu na festi­wal muzyczny, przy­znam szcze­rze, nie wzię­łam tego na poważ­nie. Kiedy wró­ci­li­śmy ze zwy­cię­ska sta­tu­etką w ręku, wciąż jesz­cze nie­do­wie­rza­jąc w nasz suk­ces – uwie­rzy­łam w coś wiele waż­niej­szego: w nasze skrzy­dła, które skryte gdzieś głę­boko, wła­śnie zaczęły się poruszać…

Czas, który upły­nął od listo­pada pod czuj­nym okiem naszego Taty (prz. red.- o. Macieja) był dla nas czymś nowym – odkry­wa­niem nie­sa­mo­wi­tego poten­cjału dobra i talen­tów, które – jak zagi­niony skarb – wydo­by­li­śmy nie tylko pracą, ale i wiarą! Stwa­rza­jąc coraz sil­niej zżytą grupę mło­dych ludzi, któ­rych łączy nie tylko miłość do muzyki, ale przede wszyst­kim miłość Tego, który nas tutaj przy­pro­wa­dził, sta­nę­li­śmy przed szansą na roz­wi­nię­cie skrzy­deł! I tym razem z ufno­ścią pod­sko­czy­li­śmy do lotu! Tu zaczyna się histo­ria pierw­szej płyty „Przystani”…

Czas, miej­sce, ludzie, sprzęt i fun­du­sze. Wszystko to, co — oprócz naszych talen­tów — jest konieczne, by nagrać krą­żek. A ponie­waż wiara czyni cuda – nie zabra­kło niczego! Pose­syjny czas, przy­sto­so­wane do wygłu­sze­nia miej­sce, pro­fe­sjo­na­li­sta ze sprzę­tem i spon­sor — Niebo i zie­mia poru­szone, a próby „czar­nego” by znisz­czyć to co dobre, prze­zwy­cię­żone! A więc do dzieła!

Począ­tek lutego, tzw. austriacki tydzień oszczę­dza­nia ener­gii. My mło­dzież pol­ska, wręcz prze­ciw­nie – wyko­rzy­stu­jemy całe swe pokłady ener­gii, by razem „prze­lać” na płytkę, to co pły­nie z naszych serc. I tak każ­dego wie­czoru, kiedy cich­nie gwar, spo­ty­kamy się po zaję­ciach, po pracy, by prze­mie­rzyć sporą część wie­deń­skich dziel­nic do zacisz­nej para­fii Sankt Lukas, gdzie dzięki dobroci księ­dza pro­bosz­cza, znaj­du­jemy dosko­nałe pomiesz­cze­nie, które z kil­koma małymi ulep­sze­niami, staję się na cztery zimowe wie­czory, stu­diem nagrań z praw­dzi­wego zda­rze­nia! ☺ Zaczy­namy jak zawsze modli­twą, świa­domi, że bez tchnie­nia Ducha i wspar­cia św.Cecylii, będzie to tylko pusty śpiew… Potem już tylko porządna roz­śpiewka nie­za­wod­nymi meto­dami naszej Kasi Fle­cistki i pod­eks­cy­to­wani ruszamy zająć miej­sca! Wszystko już jest gotowe — czyżby ktoś zajął się tym wcze­śniej?! Dokład­nie tak – to kochany pan Sta­szek, który nie tylko zgo­dził się nam pomóc, prze­by­wa­jąc setki kilo­me­trów, ale zaan­ga­żo­wał się w to przed­się­wzię­cie całym ser­cem! Efekty będą mówić same za siebie ☺

Jest mnó­stwo rado­ści, eufo­rii i pod­eks­cy­to­wa­nia. Dość szybko poja­wia się jed­nak zmę­cze­nie, roz­ko­ja­rze­nie, brak sku­pie­nia. Kich­nię­cie, stuk­nię­cie, pomyłka, fał­szywy dźwięk, szept albo za wcze­sne ode­tchnię­cie: „dzię­ku­jemy, od początku…”. Ale trzeba się wziąć w garść! Pan Sta­szek służy pro­fe­sjo­nal­nymi radami, ojciec Dyry­gent „poka­zuje na co go stać – ale nie jeden raz”, a my pil­nu­jemy się! ☺ Krótka prze­rwa, łyk wody, wyga­da­nie się — i wra­camy do pracy! Na koniec słu­chamy z kry­tycz­nym, ale i wyro­zu­mia­łym uchem efektu i pla­nów na kolejny dzień nagrań, które Padre Maciek razem z p.Staszkiem będą jesz­cze przez dłu­gie nocne godziny zmie­niać, popra­wiać, ulep­szać, by ten krótki czas, w któ­rym jest z nami nasz zawo­dowy aku­styk, wyko­rzy­stać mak­sy­mal­nie – choćby za cenę kom­plet­nego zmęczenia.

Po trzech dniach cięż­kiej pracy, by wszystko poszło jak naj­le­piej, przy­cho­dzi czwar­tek – ochry­płe gar­dła, wymę­czone struny gło­sowe, nie­chętne do dal­szej współ­pracy prze­pony i zdarte palce gita­rzy­stów – a dziś dogry­wamy solówki! Od rana dajemy z sie­bie naprawdę wszystko, deter­mi­na­cja jest sil­niej­sza niż prze­szkody. Wie­czo­rem pozo­staje już tylko uwiecz­nić te nie­za­po­mniane chwile na foto­gra­fiach, dograć szcze­góły i mate­riał gotowy … do obróbki ☺ Ale to pozo­sta­wiamy już w zaufa­nych rękach pro­fe­sjo­na­li­sty — od tej chwili nie­cier­pli­wie wycze­ku­jemy wyda­nia krążka w całej okazałości…

„Chcę dać Ci wię­cej niż pieśń, bo wiem, że śpiew nie jest tym, czego ode mnie chcesz. Ty patrzysz głę­biej niż my, mimo pozoru spraw…”

Nagry­wa­nie tych kilku bli­skich nam kawał­ków, było dla mnie czymś wiele wię­cej niż tylko reali­zo­wa­niem cie­ka­wego pro­jektu. Zma­ga­nie się ze sobą, ze sła­bo­ściami, prze­ciw­no­ściami poka­zało mi, że to co dobre zawsze kosz­tuje nas wię­cej, ale ma tez więk­szą war­tość. Nasze skrzy­dła roz­po­ście­rają się coraz sze­rzej, wzbi­ja­jąc nas wyżej, tam — bli­żej Nieba. Bycie razem, wspie­ra­nie i dzie­le­nie tym, kim jeste­śmy. O tak,„muzyka, budzi w sercu pra­gnie­nie bycia dobrym”. I taka tez była idea stwo­rze­nia płyty Ty Świa­tłość – by była czymś wię­cej niż śpiew. Dobrem i świa­tłem dla tych, któ­rzy słu­cha­jąc jej, odnajdą tę samą głę­bię, którą sta­ra­li­śmy się melo­dyj­nie wpi­sać pomię­dzy słowa i dźwięki.

Sło­wem koń­co­wym zachę­camy wszyst­kich do naby­cia płyty i przede wszyst­kim, mała próba tego co potra­fimy znaj­dzie­cie tutaj.

Audio clip: Adobe Flash Player (ver­sion 9 or above) is requ­ired to play this audio clip. Down­load the latest ver­sion here. You also need to have Java­Script ena­bled in your browser.

Audio clip: Adobe Flash Player (ver­sion 9 or above) is requ­ired to play this audio clip. Down­load the latest ver­sion here. You also need to have Java­Script ena­bled in your browser.

Audio clip: Adobe Flash Player (ver­sion 9 or above) is requ­ired to play this audio clip. Down­load the latest ver­sion here. You also need to have Java­Script ena­bled in your browser.

ŚPIEWAJMY MU

„Panie pro­szę spraw, aby życie mi nie było obo­jętne, abym zawsze kochał to, co piękne — pozo­sta­wił cie­pły ślad na czy­jejś ręce…”
Tych zale­d­wie kilka, ale jakże moc­nych słów, wyśpie­wa­nych melo­dyj­nymi dźwię­kami zapa­dło w serce chyba każ­demu, kto przed kil­ku­na­stoma dniami, w czerw­cowy wie­czór , dał się zapro­sić na kon­cert zespołu muzycz­nego dzia­ła­ją­cego przy pol­skim duszpasterstwie…

Przy­stań” po raz kolejny zafun­do­wała nam solidną garść dobrej muzyki. Spod ojcow­skiego ramie­nia Padre Macieja i pro­fe­sjo­nal­nego oka P. Darka Ziółka [muzyk, kom­po­zy­tor, aran­żer – przyp. red.] wystrze­liły młode talenty, głosy mocne i sub­telne, barwne dźwięki gitar, deli­kat­nie wspie­rane pia­ni­nem, potężné dud­nie­nie puzonu, zaska­ku­jąca raz po raz melo­dyj­no­ścią har­mo­nijka. W sło­wach tak głę­bo­kich i wzno­szą­cych serce do Naj­wyż­szego całą Świą­ty­nie wypeł­niała„chwała, pły­nąca jak kadzi­deł dymem…”. Tych kil­ka­na­ście utwo­rów zapew­niło nam wszyst­kim nutkę rado­ści, kro­pelkę wzru­sze­nia, ziarnko nadziei. Poka­zało, że potrzeba tak nie­wiele, by przez chwilę móc „dotknąć Nieba”. Jak wiele jed­nak pracy wło­żyli w przy­go­to­wa­nia człon­ko­wie zespołu, sami wie­dzą naj­le­piej. Rze­tel­nej pracy, która trwała nie tylko przez poprze­dza­jące dni, ale przez ostat­nie dwa lata – prób, spo­tkań, prze­glą­dów… etc.

Myślę, ze nikt nie ma wąt­pli­wo­ści – było warto. I warto było zabrać ze sobą naj­bliż­szych w tam­ten piąt­kowy wie­czór, by zanu­rzyć się – praw­do­po­dob­nie już po raz ostatni w takim skła­dzie i kon­cer­to­wym wyda­niu – w modli­twie śpie­wem razem z mło­dymi naszej Pol­skiej Wspól­noty w Wied­niu. A tym samym wes­przeć duchowo naszych ciem­no­skó­rych braci z Tan­za­nii, któ­rych rów­nież i mate­rial­nie dedy­ko­wane było to muzycz­nie spo­tka­nie. Za dobre słowo — w imie­niu zespołu — dzię­kuję rów­nież o. Rek­to­rowi, który w ser­decz­nych sło­wach pod­su­mo­wał i doce­nił nasze dotych­cza­sowe wysiłki - swoja drogą wspie­rane nie­ustan­nie wsta­wien­nic­twem św. Cecy­lii, patronki muzyki kościel­nej. Za obec­ność i dar serca niech każ­demu Dobry Bóg, w sobie naj­lep­szy spo­sób, wynagrodzi.

Karibu Moy­oni Mwangu!

Audio clip: Adobe Flash Player (ver­sion 9 or above) is requ­ired to play this audio clip. Down­load the latest ver­sion here. You also need to have Java­Script ena­bled in your browser.